powiększ tekst
Strona główna » Wiadomości » Przeszczepienia zależą od identyfikacji zmarłych
REKLAMA

Raport o systemie organizacji transplantacji

Przeszczepienia zależą od identyfikacji zmarłych

źródło: Medicalnet, 02.08.2011
komentuje:

NIK trafnie stwierdza, że dla zmniejszenia niedoborów narządów największe znaczenie ma większą aktywność szpitali w indentyfikacji i zgłaszaniu zmarłych jako dawców. Z niektórymi stwierdzeniami raportu jednak nie mogę się zgodzić.

 

Przeszczepienia zależą od identyfikacji zmarłych
Wojciech RowińskiAutor: W. Rowiński

Raport NIK dotyczący organizacji i finansowania systemu przeszczepów jest ważnym i ciekawym dokumentem. Urzędnicy zauważyli wiele osiągnięć ośrodków transplantacji i programu przeszczepienia narządów. Nie zgadzam się z uwagami dotyczącymi zaniedbań ze strony Ministerstwa Zdrowia, na przykład w postaci zbyt małych nakładów na program Polgraft, ponieważ nie wynikało to ze złej woli ze strony ministerstwa, ale z faktu, że miało ono zbyt mało środków na finansowanie tego programu. Nie można dzielić czegoś, czego nie ma. Program powstał przed kilku laty i marzeniem środowiska było, aby nadano mu rangę Ustawy, na realizację ktorej wysokość nakładów gwarantowałby parlament. Dopiero jednak obecnej minister zdrowia Ewie Kopacz udało się dzięki poparciu części posłów wprowadzenie na poziomie rządu wieloletniego Narodowego programu rozwoju medycyny transplantacyjnej na lata 2011-2020. W 2011 roku, pierwszym roku realizacji programu rząd przeznaczył na wypłatę 45 mln zł i podział tych środków jest prawidłowy. Uwzględnia zapotrzebowanie aparaturowo-sprzętowe, inwestycyjne, nowe metody leczenia, promocje tych metod w całym społeczeństwie. W całym społeczeństwie, na które składa się i środowisko lekarskie, i przedstawiciele władz, i przedstawiciele Kościoła, wszyscy ludzie, którzy w pewnym momencie mogą potrzebować przeszczepienia. Sprawą zasadniczą jest promocja transplantacji we wszystkich warstwach społecznych, bo zapotrzebowanie na edukację jest ogromne zarówno w Kościele, jak i małych szpitalach. Najwyższa Izba Kontroli w zasadzie pozytywnie oceniła działalność Poltransplantu, czyli Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds Transplantacji. W podsumowaniu wyników kontroli NIK trafnie wykazała małą aktywność szpitali w zakresie identyfikacji i zgłaszania potencjalnych dawców narządów. Sprawa ta jest znana środowisku transplantacyjnemu i już w 2011 roku zostały podjęte odpowiednie działania, które mam nadzieję przyniosą efekt w ciągu najbliższego roku. W raporcie NIK znajduje się jednak wiele nieścisłości, które najprawdopodobniej wynikają z tego, że kontrolerzy nie mieli wykształcenia medycznego zwłaszcza w zakresie medycyny transplantacyjnej. Nie winię ich za to, ale sądzę, że mogli byli zwrócić się na przykład do konsultanta krajowego w dziedzinie transplantologii albo do konsultanta w dziedzinie nefrologii, aby uściślić i udoskonalić pewne wnioski. Za jeden z przykładów nieścisłości może służyć stwierdzenie w punkcie 2.2.3, że w żadnym ze szpitali objętych kontrolą dyrektorzy nie powołali ośrodków kwalifikujących pacjentów do przeszczepienia. Takich ośrodków jest jedynie 10 na terenie całego kraju. Odnośnie punktu 2.2.11 faktem jest, że procedury transplantacyjne są nielimitowane. Jest to jednak decyzja minister Ewy Kopacz. Życie pokazuje jednak, że Narodowy Fundusz Zdrowia, a ściśle jego oddziały wojewódzkie po przekroczeniu limitu przyznanego na wszystkie procedury określonemu szpitalowi nie płacą za te związane z transplantacją. W uwagach końcowych NIK stwierdza trafnie, że podstawowe znaczenie dla zmniejszenia niedoborów narządów ma zwiększenie aktywności szpitali w zakresie identyfikowania i zgłaszania zmarłych jako dawców. NIK nie diagnozuje jednak przyczyn, dla których doszło to takiej sytuacji, że aktywność ta nie jest duża. A wystarczy przypomnieć wydarzenia roku 2007, z których wynikła naturalna reakcja obronna części środowiska lekarskiego.