Zakres zakazu o konkurencji jest zbyt szeroki, aby podpisywanie umów z lekarzami zabraniających w prywatnej praktyce, czy innym miejscu pracy starania się o środki NFZ mogły bezpośrednio z niego wynikać.
- Zapisy te wynikają raczej z nadinterpretacji prawa. – mówi Krzyszot Orszagh, właściciel kancelarii prawnej w Warszawie. - Uczciwe byłoby podpisywanie z lekarzami umów o zakazie konkurencji, w sytuacji, kiedy szpital pokrywa koszty jego specjalizacji, szkoleń, czy innych dodatkowych działań związanych z podnoszeniem kwalifikacji. Jeżeli lekarz ginekolog nauczył się w szpitalu wykonywania i opisu USG z głowicą do badań dopochwowych, co jest rzadką specjalnością, to przez określony czas powinien mieć zakaz prowadzenia tej właśnie działalności poza macierzystym miejscem pracy. Podpisywanie umów zakazujących o staranie się o środki Narodowego Funduszu Zdrowia wynika z interpretacji prawa przez określonego prawnika, który działa na korzyść instytucji, w której pracuje. Jeżeli lekarz internista, czy gastrolog na kontrakcie w szpitalu zarabia mniej niż murarz, czy tapeciarz, hydraulik to ma prawo zarobić tyle, aby godnie żyć. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że lekarz nie pracując poza własnym szpitalem jest mniej zmęczony, ale kto to ma ocenić? Zakaz konkurencji zabrania także lekarzowi specjalizacji w innej niż pierwotnie wybranej dziedzinie, co jest znaczącym ograniczeniem. Z drugiej jednak strony lekarz chce pracować i teoretycznie ma wybór, czy wiąże się z jedną placówką, czy też inną.
W umowie o zakazie konkurencji powinno zostać dokładnie określone to, czego pracownik nie może robić w trakcie zatrudnienia. Kodeks pracy wskazuje, że może w niej zostać zawarta klauzula o działalności konkurencyjnej, czyli zakaz pracy na rzecz podmiotu prowadzącego działalność konkurencyjną. Praktyka lekarska oraz potrzeby zdrowotne spowodowały jednak rozwój prywatnych usług medycznych świadczonych często przez lekarzy, którzy w określonych godzinach pracują w szpitalu, a poza tymi godzinami pracy udzielają świadczeń w innym miejscu, zwykle placówce prywatnej. Zdarza się, że placówki prywatne prowadzone przez lekarzy zatrudnionych w danym szpitalu starają się i uzyskują środki z Narodowego Funduszu Zdrowia na określoną specjalność. NFZ przyznaje jednak kontrakty w oparciu o rozeznanie potrzeb zdrowotnych na danym regionie i dostępność finansowania oraz standardy spełniane przez dany podmiot. Prawo polskie zaś nie zabrania pracy w więcej niż jednym miejscu pod warunkiem, że godziny i dni pracy nie są tożsame.