SORy potrzebują gwarancji finansowania kosztów stałych z państwowego budżetu ratownictwa medycznego oraz kosztów wykonywanych świadczeń zdrowotnych z puli NFZ. Obecnie możliwości NFZ zapewniają pokrycie 20 do 30 proc. kosztów działania SOR, a to stwarza zagrożenie ich funkcjonowania.

Prof. Juliusz JakubaszkoAutor: Prof. Juliusz Jakubaszko
Najważniejszym problemem medycyny ratunkowej stają się kwestie ekonomiczne. W obecnym systemie finansowania systemu ratownictwa medycznego, wynoszącego rocznie 1,8 mld zł, sumę tę pochłaniają pogotowia ratunkowe. Narodowy Fundusz Zdrowia dysponuje ryczałtami dla oddziałów ratunkowych o łącznej wartości około 500 mln zł rocznie.
Taka dysproporcja nie może mieć dłużej miejsca. Co roku przeciętny oddział ratunkowy generuje około 2 mln zł długu, co może zaburzyć funkcjonowanie szpitala. Im większy szpital, tym dług ma wyższą wartość. Jego poziom zależy także od liczby pacjentów leczonych w SOR. Już dziś mamy sygnały, że niektóre placówki rozważają likwidację SOR, a przecież nie o to chodzi. Każda likwidacja SOR-u oznacza zagrożenie zdrowotne obywateli. Dlatego konieczne jest wypracowanie racjonalnego, znanego z wielu krajów, systemu finansowania SOR.
Według Krajowego Nadzoru Medycyny Ratunkowej potrzebne są rozwiązania ustawowe, które zagwarantują oddziałom pokrycie kosztów stałych, takich jak energia, wydatków bytowych, czy płacowych z państwowego budżetu ratownictwa medycznego. Natomiast na poziomie wykonawczym powinien zostać określony koszyk procedur przeprowadzanych w SOR i finansowanych z Narodowego Funduszu Zdrowia, który płaciłby za wszystkie faktycznie wykonane tam świadczenia zdrowotne. To daje gwarancję istnienia oddziału ratunkowego, który przecież stanowi centralną, docelową jednostkę systemu ratownictwa medycznego.